Jak to się stało, że my – kobiety, w jakimś bezrefleksyjnym amoku pogoni za implantowaną nam przez media matrycą na „prawdziwą siebie”, zadziwiająco łatwo odgrzebałyśmy w sobie soczyste pokłady bezwzględności i bez mrugnięcia okiem, skierowałyśmy je przeciw własnemu ciału i fizyczności?
Cielesność
Ciało, które miało być dla nas narzędziem doświadczania świata, naturalnej zmysłowości i świadectwem przeżytych chwil, stało się – jak postuluje Brach-Czaina: atrapą, sztuczną i wystylizowaną, poddawaną represjom i coraz mniej naturalną. Dodałabym – cyklicznie ujednolicaną pod mustro obowiązujących trendów.
Zamiast doświadczać wolności, jakie daje nam nasza cielesność, utknęłyśmy w mentalnej klatce z żeber (bywa- niekompletnych), gonimy od sposobu do sposoby na młodość i wydatność. Wciąż niedoskonałe, ciało staje się naszym wrogiem, o którym pisze Lewicka- im go mniej, tym lepiej…
Chcemy być piękne
Media beznamiętnie uprawiają konsumeryzm tożsamości i mówią – wiemy czego Ci trzeba, byś w końcu mogła być sobą, i odsyłają nas po kosmetyczne nici, zabieg usuwania przebarwień, wklejanie rzęs lub licówki. A my, obrażone na naszą cielesność, idziemy, zakładamy, implantujemy, bo nie chcemy w tym świecie uformowanych członków, stać się dla ludzi przeźroczyste i nieatrakcyjne…
To co ładne, ma fory… – badania pokazują to z zatrważającą precyzją. Jak myślicie, komu współczujemy najbardziej, gdy spotka go coś złego? Kto budzi nasze zaufanie w zaledwie 10 sekund? Komu częściej wybaczamy podłości i nietakt? Kogo uważamy za lepszego człowieka? Osobę atrakcyjną, czy nieatrakcyjną? No właśnie…
Przetrwają najpiękniejsi?
Dr Nancy Etcoff z Harvard Medical Schoool opisała ten fenomen w książce „PRZETRWAJĄ NAJPIĘKNIEJSI”. Czyżbyśmy właśnie realizowali receptę na życie?
Może część odpowiedzi znajdziemy również we fragmencie „Innej kobiety” P. Coelho: „Pewnego razu, gdy Ewa przechadzała się po ogrodach Edenu, zbliżył się do niej wąż. – Zjedz to jabłko – odezwał się do niej. Ewa, nauczona przez Boga, odmówiła. – Zjedz to jabłko – nalegał wąż – aby stać się jeszcze piękniejszą dla swego mężczyzny. – Nie potrzebuję – odparła Ewa – On nie ma innej kobiety prócz mnie. Wąż roześmiał się: – Ależ oczywiście, że ma A widząc niedowierzanie Ewy, zaprowadził ją na wzgórze, na którym była studnia. – Ona jest tu, wewnątrz tej groty. Adam tu ją ukrył Ewa pochyliła się i w tafli wody ujrzała piękną kobietę. W tej samej chwili bez wahania zjadła ofiarowane jej przez węża jabłko”
Dodaj komentarz